niedziela, 29 kwietnia 2012
kolejny pies skazany na śmierć - konający szkielet w mieszkaniu
W dniu 21 kwietnia b.r, komisariat policji otrzymał zgłoszenie,że w mieszkaniu na jednym z osiedli w Nowej Hucie umiera pies. Patrol policji dotarł na miejsce i zobaczył szkielet,który ledwo co poruszał się na nogach. Ta sunia była kiedyś pięknym psem. Niestety właściciel skazał ją na śmierć, zamykając w opuszczonym mieszkaniu bez jedzenia i wody. Ponoć przychodził tam co kilka dni, chyba sprawdzał czy pies jeszcze żyje... Nikt z sąsiadów nie przypuszczał, że za ścianą kona pies. Sunieczka nie szczekała, nie wyła, ani nawet nie piszczała. Po prostu konała z wygłodzenia i odwodnienia.
I gdyby nie to, że "wypełzła" kiedy do jej kata przyszli goście, to nie przeżyła by do tego czasu. Weterynarze stwierdzili znaczne odwodnienie i potworne wychudzenie suni. Sunia, jest mixem American Stafford Teriera, i przy swoim wzroście powinna ważyć ok. 25 kg, natomiast w dniu przyjęcia mała ważyła 12 kg.
Sunia, na razie bardzo łapczywie pochłania każdy podany jej posiłek, dlatego musi dostawać wszystko w bardzo małych ilościach,ale często.
Jest bardzo przyjazna i nie wykazuje jakiejkolwiek agresji. Niestety szkody spowodowane długotrwałym niedożywieniem i odwodnieniem mogą być spore, Mogły ulec uszkodzeniu organy wewnętrzne (nerki, trzustka itp.), kolejne badania wykażą jak bardzo ucierpiała sunia, ale
na dzień dzisiejszy jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Właściciel skazał ją na głodową śmierć, ale na szczęście nie udało mu się do tego doprowadzić.
Wielkie brawa dla osób, które zareagowały na krzywdę tego psa.
Osoby mogące wspomóc nas nawet niewielkimi wpłatami, na dokładne badania oraz na specjalistyczną wysokoenergetyczną karmę dla suni, prosimy o wpłaty na konto KTOZ z dopiskiem "szkielet"
Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami ul. Floriańska 53 31-019 Kraków 14 1500 2282 1222 8000 1556 0000 Kredyt Bank.
środa, 14 marca 2012
Ten pies miał wyrok, miał nie żyć...
Ta historia wydarzyła się w niedziele. Do Krakowskiego schroniska, przyszła Pani z psem, który wyglądał tak strasznie, że dawno nikt w schronisku nie widział psa w takim stanie. Jak podała, znalazła go na ulicy. Podejrzewamy, że pies dostał wyrok śmierci a sprawcy myśleli że nie żyje. Pozostawili go na ulicy myśląc, że udało im się go dobić. Pies na całym ciele ma krwawe wybroczyny, rany cięte i otarcia, świadczące o długoterminowym znęcaniu się nad nim. Część sianików była kilkudniowa bądź starsza. Po oględzinach weterynaryjnych stwierdzono: - rozległy obrzęk i krwiak w okolicy czołowej - odma podskórna w obrębie okolicy czołowej i kufy - głęboka rana w okolicy lewego oka - siniaki na wewnętrznej powierzchni małżowin usznych - liczne rany i otarcia w rejonie szyi pyska i głowy - wylewy krwawe na dziąsłach szczęki - liczne siniaki i rany w obrębie klatki piersiowej Pies ma wielką wolę życia, na dzień dzisiejszy jego stan jest stabilny. Pies mimo tego co przeszedł z ręki człowieka, nie wykazuje agresji, jest bardzo ufny. APELUJEMY DO PAŃSTWA O POMOC W ODNALEZIENIU SPRAWCY / WŁAŚCICIELA . WG SŁÓW OSOBY KTÓRA GO PRZYWIOZŁA DO SCHRONISKA, PIES ZOSTAŁ ZNALEZIONY W OKOLICACH DĄBIA. OSOBY, MAJĄCE JAKIEKOLWIEK INFORMACJE NA TEMAT TEGO PSA, PROSIMY O KONTAKT Z KTOZ.
sobota, 11 lutego 2012
porzucone na mrozie
Kilka dni temu inspektorzy KTOZ otrzymali informację od Straży Miejskiej, iż na terenie gdzie znajdują się budynki do rozbiórki przebywają trzy psy. Inspektorzy udali się na miejsce, gdzie zastali wygłodniałe psy na łańcuchach. Zimno i głód sprawiły, że psy wykazywały agresję. Właściciel terenu poinformował inspektorów, że psy nie są jego własnością, ktoś przychodzi i je dokarmia. Gdy zaczęły się silne mrozy właściciel terenu kazał opiekunowi zabrać psy, gdyż nie miały odpowiednich warunków bytowych, ale ten je zostawił. Przemarznięte psy dostawały do jedzenia jedynie kości i suchy chleb a w garnkach była zamarznięta woda. Za schronienie służyły im przerobione na budy szafki kuchenne, które w żaden sposób nie były ocieplone. Inspektorzy przewieźli zmarznięte i przestraszone psy do krakowskiego schroniska.
czwartek, 09 lutego 2012
pies, którego żywcem zjadały robaki
Na jednej z krakowskich ulic, znaleziono psa, nasze Towarzystwo zostało zaalarmowane przez jednego z przechodniów, że na ulicy przy posesji leży pies, który chyba umiera. Nasza inspektorka pojechała natychmiast na miejsce i oczom jej ukazał się potworny widok. Psa żywcem zjadały larwy much. Były wszędzie, ale najwięcej w okolicy odbytu. Pies potwornie śmierdział rozkładającym się mięsem i miał bardzo dużą przepuklinę. Pies został natychmiast przetransportowany do lecznicy, jednak niestety jego stan był tak zły, że musiała zostać podjęta decyzja o eutanazji. Udało nam się odnaleźć właściciela, aktualnie trwa postępowanie w tej sprawie. Niestety gołym okiem widać, że to zaniedbanie doprowadziło psa do takiego stanu. na poniższym zdjęciu widać białe robaki pomiędzy sierścią, cała okolica odbytu była mokra od krwi i gnijącego mięsa.
tu widać, że odbyt to jedna wielka gnijąca rana pełna białych larw much
tutaj widoczna jest przepuklina
sobota, 29 października 2011
Zagłodzone szkielety odebrane właścicielowi
Kilka dni temu inspektorzy odebrali telefonicznie zgłoszenie interwencji, z miejscowości Wielmorza. Osoba zgłaszająca, twierdziła, że jest tam gospodarstwo, w którym w tragicznych warunkach, mieszka 4 psy, z czego dwa są na łańcuchu i jedzą tylko wtedy kiedy uda im się z niego uwolnić i "coś sobie znaleźć". Kiedy inspektorzy przyjechali na miejsce, okazało się, że osoba zgłaszająca w niczym nie przesadziła. Dwa psy na łańcuchach wyglądały jak szkielety, "luzem" biegała suka w widocznej zaawansowanej ciąży a z nią jeszcze jeden pies. Suka wyglądała na wychudzoną ale nie aż tak jak dwa psy z łańcucha. Właściciel zwierząt zapytany jak mógł doprowadzić psy do takiego stanu, stwierdził, że sam jest w tragicznej sytuacji materialnej i nie miał za co wyżywić zwierząt. Niestety to go w żaden sposób nie tłumaczy. Inspektorzy postanowili odebrać trzy psy w najgorszym stanie (dwa psy z łańcucha i sukę w zaawansowanej ciąży). Od razu też zostało złożone doniesienie na policję o znęcanie się nad zwierzętami. Poniżej zdjęcia psów z miejsca zamieszkania i zaraz po przyjeździe w hotelu.
Zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc finansową, gdyż to kolejne zagłodzone psy odebrane w tym miesiącu.
niedziela, 23 października 2011
zapobiegliśmy odstrzeleniu 5 psów
KTOZ zostało powiadomione o zamiarze odstrzelenia pięciu dzikich psów, które jak podejrzewano zagryzły owcę i kilka kur. Inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami udali się na interwencję do miejscowości Ratułów. Złapanie dzikich psów nie było łatwe, ze względu na ich dużą nieufność w stosunku do człowieka. Cztery psy inspektorzy zagonili do stodoły, gdzie łatwiej je było wyłapać. Jedną suczkę inspektorzy próbowali złapać na klatkę łapkę, jednak była na tyle nie ufna, że do niej nie podeszła, więc zagoniono ją do stodoły, gdie została złapana. Wszystkie psy zostały zawiezione do hotelu dla zwierząt na koszt KTOZ.
piątek, 23 września 2011
okrutne traktowanie psa, przez księdza proboszcza
Jakiś czas temu dostaliśmy zgłoszenie dotyczące złego traktowania psa przez księdza proboszcza, na os. Rżąka. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że ksiądz nie chce z nami rozmawiać. Pies był widoczny zza ogrodzenia, ale był bardzo wystraszony i przy próbie podejście bliżej, uciekał do budy. Psiak ma ok 7 lat, i ma duże trudności z chodzeniem, podobno nie jest leczony . Jednak gołym okiem widać było, że zgłoszone w interwencji zarzuty nie są bezpodstawne. Kierowany nieznanymi nam pobudkami, ksiądz co jakiś czas, zabija gwoździami wejście do budy, kiedy pies jest w środku. (co jest uwiecznione na zdjęciach - deska z gwoździami na dachu budy oraz dziury po gwoździach dookoła otworu budy) Ksiądz proboszcz ma wielkie pretensje do ludzi, że tak bardzo kochają zwierzęta, a to przecież TYLKO ZWIERZĘTA. Komentarz do tych słów jest chyba nie potrzebny...
poniedziałek, 21 marca 2011
potwornie wychudzony pit bull red nose
Kilka dni temu dostaliśmy drogą mailową błagalną prośbę o interwencje w okolicy Limanowej.
W mailu załączone były zdjęcia bardzo wychudzonego psa rasy pit bull red nose. Osoba zgłaszająca, znalazła się tam przejazdem i od razu nas zaalarmowała. Nasi inspektorzy po przyjeździe na miejsce, stwierdzili, że rzeczywiście pies jest dość mocno wychudzony. Po rozmowie z właścicielem psa okazało się, że przyjął go pod swój dach ok 3 miesiące temu, kiedy jego właścicielka szukała dla niego domu z powodu swojego wyjazdu za granicę. Pies trafił do obecnego właściciela w dość dobrej kondycji, był lekko wychudzony jednak jak twierdzi właściciel pies mimo tego, iż dostawał normalne porcje jedzenia - chudł... Właściciel poszedł do weterynarza, ale zapisane przez niego leki nie skutkowały. Jak twierdził nie stać go było na kolejne wizyty, gdyż jest osobą uczącą się jeszcze, nie mającą innego źródła utrzymania niż renta po niedawno zmarłych rodzicach. Po namowach inspektorów, właściciel psa zrzekł się go, na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Pies obecnie przebywa w hotelu dla zwierząt w Krakowie, gdzie będzie miał robione dokładne badania, żeby stwierdzić przyczyny chudnięcia. Pies po przyjeździe do hotelu nie rzucał się na jedzenie, które leżało w misce, nie zachowuje się też jak głodzone zwierze.
Osoby chcące wspomóc nas nawet niewielkimi wpłatami, na dokładne badania dla psiaka, prosimy o wpłaty na konto KTOZ z dopiskiem "pit bull"
Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami
po przyjeździe do hotelu:
wtorek, 01 marca 2011
Weterani - one tak długo czekają na dom....
W Krakowskim schronisku dla Bezdomych Zwierząt przebywa wiele psów dla, których od wielu lat schronisko jest jedynym domem, a pracownicy jedyną rodziną. Są to starsze pieski, czasami schorowane i jedyne czego potrzebują na stare lata to ciepły i kochający dom.
ZAPRASZAMY WSZYSTKICH CHĘTNYCH DO ADOPCJI.
Fredek
---------------------------------------------------------------------------- Bodler
Ten maleńki kundelek został znaleziony w rowie, wycieńczony, wychudzony. W schronisku przebywa od lipca 2010 roku - za tez czas zdążył przytyć, nabrać lepszej kondycji. Gdy wejdzie się do boksu jako pierwszy pcha się na spacer, wpycha na kolana i bardzo prosi o chwile uwagi. ------------------------------------------------------------------------------ Blaki
------------------------------------------------------------------------------ Kulek
----------------------------------------------------------------------------- Nocka
Reksio
----------------------------------------------------------------------------- Dolar
---------------------------------------------------------------------------- Tobi
Tobi to mały siedmioletni piesek. Na pierwszy rzut oka robi wrażenie psa krzykliwego i mało uprzejmego ale tak się zachowuje tylko w boksie. Jak wyjdzie na spacer to zmienia się o 180 stopni. Okazuje się, że jest miły i ciekawski, pozostaje mu jedynie ruchliwość ale to jest całkiem naturalne, w końcu trawka jest o wiele ciekawsza niż betonowy boks. ----------------------------------------------------------------------------- Titina
-----------------------------------------------------------------------------
sobota, 12 lutego 2011
weterani ciąg dalszy
Adoptuj Weterana
Bambus
Starszy niczym niewyróżniający się na pierwszy rzut oka psiak. Mały czarny kundelek, obszczekujący ludzi zza krat. Nieco wystraszony podczas spaceru, jednak po niedługiej chwili sam podchodzi na głaskanie , wtula swój mały łebek w ręce i prosi o pieszczoty. ----------------------------------------------------------------------------- Łapek
----------------------------------------------------------------------------- Rocky
----------------------------------------------------------------------------- Lusia
Lusia ma 8 lat, jest drobniutka i sympatyczna. Nie bardzo umie odnaleźć się w schroniskowych warunkach tylko smutno spogląda zza krat na przechodzących ludzi. ----------------------------------------------------------------------------- Widelec
Widelec to piesek czternastoletni, który trafił do schroniska w dniu 26.08.2010 roku po wypadku. Obecnie wszystko ładnie się zagoiło.
----------------------------------------------------------------------------- Pola
Dunga
----------------------------------------------------------------------------- Czarek
Czarek to jedynastoletni przesympatyczny, wesoły i bardzo kontaktowy mały piesek. Osoba,która go nam przyprowadziła do schroniska znalazła go przywiązanego do bramki. Było to w lutym 2009 roku i od tej pory Czarek czeka na swój wielki dzień adopcji! ----------------------------------------------------------------------------- Damian
Jaro
----------------------------------------------------------------------------- Dukat
----------------------------------------------------------------------------- Trykot
Trykot jednak ciągle nie traci nadziei. Jest przepięknym psem, bardzo łagodnym, wszelkie zabiegi pielęgnacyjne znosi ze stoickim spokojem i cierpliwością. Jest straszną przytulanką, uwielbia kłaść się na trawie i podstawiać brzuszek do głaskania. Jest bardzo przyjazny dla ludzi, nie kłóci się z innymi psami a wobec kotów wykazuje raczej spokój i obojętność. Trykot byłby wspaniałym psem do domu z ogrodem, gdzie mógłby hasać i biegać do woli, a wieczorami układać się przy nogach właściciela na porcje codziennych pieszczot... ----------------------------------------------------------------------------- Gązo
----------------------------------------------------------------------------- Polo
----------------------------------------------------------------------------- Atos
Atos to dziesięcioletni psiak o smutnym spojrzeniu, któremu marzy się prawdziwy, kochający dom. To miły i towarzyski łakomczuch, który garnie się do ludzi ale nie przepada za dziećmi. Jest chory na serce więc potrzebuje stałego leczenia. Atos bardzo lubi spacery i cieszy go każde spotkanie z człowiekiem. ----------------------------------------------------------------------------- Murzyn
Waldek
----------------------------------------------------------------------------- Mona
|
Archiwum
|